wtorek, 4 sierpnia 2009

Laptopujemy się.

Wreszcie doczekałam się!
I już już było blisko sprawienia sobie pana Lenovo, ale ostatecznie skończyło się na modelu ASUS X5DIJ z klawiaturą numeryczną.
Ahh jakże jest cudownie móc znowu korzystać z komputera, który działa, a nie "zipie" :D
Oczywiście dodatkowo był system Windows Vista, co średnio umiem łyknąć, ale myślę, że w końcu się dogadamy.
Jedyne co mnie smuci to fakt, że system wykrywa mój odtwarzacz mp3, jednak nie jego zawartość =/ Tym sposobem chwilowo nie jestem w stanie nawet ze starej maszyny przetransportować sobie muzyki, bez której trudno się wytrzymuje.
Trzeba będzie pokombinować, pobłagać kogoś o pendrive'a z przynajmniej 2GB i myślę, że w końcu się uda (zawsze zostaje braciszko, który takowe urządzenie posiada, ba pożycza mi nawet czasem :P).

A teraz już mogę się chyba pochwalić. ^^'

niedziela, 12 lipca 2009

Co tam ostatnio :)

Sesja zaliczona, że się tak wyrażę ^^ Teraz mam więcej wolnego czasu na szukanie roboty, tudzież skrobanie przy meblach z ojcem :P
Ale też są lepsze strony - konkretnie - więcej czasu na szkrobanie ilustracji takich i owakich, popisałam e-maile do internetowych czasopism fantastycznych, może coś się ruszy.
Mam też kilka pomysłów na obrazki dla Akhad'a coby mu jakoś pomóc przy MNN E-zine ;P
Zabrałam się też oczywiście... ZNOWU za realizacje mojego komiksu. Odkładałam to już w sumie prawie trzy lata i chyba czas najwyższy. Poprawki w scenariuszu będę nanosić na bieżąco w trakcie rysowania. Co z tego wyjdzie nie wiadomo.

Z innej beczki:
Wesele się udało, poświadkowałam aż dosyć, obrączek nie zapomniałam, taka jestem zdolna a co! :D
Załapaliśmy się na parę ciekawych akcji np: "The Tall Ships' Races Gdynia 2009" i odwiedziliśmy z Samael'em Sopot ^^' I na tym wakacji chyba koniec. :P

Ave Messaya! ]xD

sobota, 6 czerwca 2009

Koszulkarnia i "konserwatorium gryfów"

Coś nowego, byle by Patryczkowi się spodobało do noszenia ;) Ave stary Sweet Noise! :P



Dodatkowo wreszcie zebrałam się do odnowienia flagi Behemoth, którą zrobiłam już jakieś 2 lata temu dla MaTT'a, na koncert w Krakowie z okazji trasy promującej "The Apostasy".
FLaga była zaplanowania na wiszenie na ścianie... a niestety nie na autografy członków zespołu, sztuczną krew i wiszenie przez barierkę pod sceną, tak więc też miała "kilka uszczerbków" na zdrowiu, w tym też wożenie jej w plecaku. Jednak pędzelek 00 i parę innych składników pomogło mi przywrócić ją w miarę do życia, a do tego pranko, prasowanko i oj Perunie drogi co ja się przy niej nie narobiłam, ale już jest znów w domu mojego drogiego MaTT'a. ;)

Tak się dzisiaj do godziny 19:00 bawiliśmy:






Korzystając z okazji, że mój własny aparat wrócił do domu na jakiś czas zrobiłam też na szybko coś z dawnych lat, a na czym mi zależało :)

Katsumoto


Sir Grimus




piątek, 22 maja 2009

Znów koszulkowo

Jak obiecałam, tak zrobiłam =) Tym razem jednak nie t-shirt, ale koszulkę na ramiączkach.

Materiał jak zawsze - akryl biały, ale z wierzchu jest cienka warstwa biało-perłowego (ten rodzaj akrylu jest dobry z tego faktu, że jest nieco "gumowaty" i nie pęka tak łatwo jeśli jest go niewielka ilość).
Na wszelki wypadek wybrałam jednak koszulkę o mniejszej rozciągliwości materiału (mniej lycry) i ograniczyłam liczbę warstw farby do 2.

Efekty:

środa, 13 maja 2009

Nadchodzi czas

Nadchodzi oj nadchodzi... o studiowaniu i sesji nie chcę wspominać, bo szkoda mi już czasu i nerwów :P Perkele...

Za to muszę się pochwalić, że czas nadchodzi na poważniejsze zmiany jeśli chodzi o ilustracje, rysunki itp ;)
Wychodzi na to, że w tworzeniu muzyki jestem tępa, w pisaniu opowiadań itp mam dwie lewe ręce i chyba muszę pozostać przy tym co idzie mi jeszcze w miarę dobrze, ano bo idzie to genetycznie dom plastyków kurczę chyba jakiś syndrom artysty domowego się włącza. Mam tylko nadzieję, że to nie będzie słomiany zapał jak do większości już przerabianych pomysłów.

Tak oto w planach zapowiada się...
Ponieważ coś nie coś zaczyna iść dobrze na laptopa najwcześniej będę mogła sobie pozwolić w lipcu, najpóźniej Perun wie kiedy. Ale myślę, że teraz już z tym nie powinno być takich problemów. Ave tata Władek!

A pierwszy krok po rozpoczęciu lipca to udanie się do pracy w celu zarobienia na kolejny potrzebny sprzęt w celu rozwijania umiejętności pracy z programami rysunkowymi DIG. i pracy z obróbką zdjęć (ale w sumie to mnie kręci trochę mniej).

Tu MaTT pomógł mi znaleźć coś dla siebie i to w całkiem przystępnych cenach:

Tablety WACOM

A tu możecie sobie zobaczyć coś nie coś o tym co mnie zainteresował:
(+ za free Corel 11, który normalnie kosztuje 1 300 kafla)



Jeśli ktoś wie coś więcej w tym temacie to ja chętnie poczytam, toć jeszcze niewiele się na tym znam ;)

wtorek, 7 kwietnia 2009

Bo było zbyt pięknie....

Czas biednie nieubłaganie, kolejna sesja się zbliża i niestety jej daleko sięgające macki już możemy czuć na naszych biednych szyjkach, jednak nie sesja okazuje się być tym "bożym palcem", przez
który tak wielu z moich znajomych (i w tym ja) przyprawia o żal, który dupę ściska.

Za akademik już mi ostatnio odsetki naliczyli, bo jak życie mi niemiłe - jak zwykle z kasą cinko, jak to w Polsce w trakcie kolejnego 'wielkiego kryzysu'... Osobiście wydaje mi się, że nie za mocno poczułam ten kryzys, bo tutaj tak zawsze było. Nie na wszystko można było sobie pozwolić, a do tego jak mi się wydaje dochodzi pewne chierarchia u czlonków mojej rodziny. Może i pierworodni sami z siebie pierwszeństwa juz nie mają... no ale maleństwo musi mieć warunki, a że rodzice pracować nie praują zbytnio to cóż... Nie, nie żywię jakiejś urazy, ale miłoby było gdybym ujebała studia przez własną niewiedzę, niż po prostu nie miała gdzie nocować.

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że studiowanie po za częstochowskim wypizdówkiem było błędem.

Niemoc ogarnia mnie starszna - gitary w rękach nie miałam chyba juz od roku dobrego, flażolet tez leży i kwiczy o pomstę do nieba.
Parę obrazków zrobiłam... dokładnie to całe 12 ilustracji... z czego ostały się 3, bo reszta mocno mnie irytowała. Czasu nie mam bawić się z corelem a photoshop zbuntował się już całkowicie.
Wygrzebałam ostatnio dawnotemu zaczęte opowiadanie... i leży... i kurzy się... i nie pytajcie o to w ogóle.
Szablony na koszulki są... ale dzięki jeb*nym urzędasom nie mam chajsu nawet na akryle.
Wygrzebałam swoje 'krótkie opisy scenek', które kiedyś miały się stać ilustracjami - mangą, tudziez komiksem zwykłym... ale Emma planuje i na tym chyba się skończy.

W zeszłą sobotę pożegnałam też moje dwa najukochańsze gryzonie - Gaahl'a i Nergala , których niestety żywot dobiegał końca i wraz z MaTT'em uznaliśmy, że chyba już czas na zwrócenie im wolności w tych ostatnich chwilach. Bądźcie szczęśliwi chłopaki, gdziekolwiek jesteście!

Zdrowie też mi oczywiście specjalnie nie dopisuje, niestety szczęściem w zdrowiu się też nie podbuduję. A co jak jechać to z grubej rury.
Wyjazdy takie jak Bolków, czy Masters Of Rock z każdym dniem się oddalają i chyba juz się pogodziłam z wizją kolejnych 3 miesięcy wakacji spędzonych na.... własnej kanapie z Docentem.
Z wymaronych książek nie załatwiłam ani jednej bo nie ma za co, z kupnem hakamy tez sie juz pożegnałam, a czasu mam jak stąd to tamtej białej ściany.

Zobaczymy co będzie dalej.
Emma - Wasza oddana narratorka w szarej mhhrrrocznej dupie.