niedziela, 22 stycznia 2012
piątek, 20 stycznia 2012
wtorek, 27 grudnia 2011
Little revolution.
Święta, święta i po świętach. Łatwo przyszło, łatwo poszło bez większego szału poza nowym CD w kolekcji, jakim jest "Made In Germany" - Rammstein.
Udało mi się przed tym całym wariactwem załatwić nowy ekspres do kawy dla rodziców, bo przecież te wariaty piją z rana po trzy kubki na głowę, bez ekspresu była tragedia.
Ja za to mam się dobrze poza domem, kolczykowanie strasznie mnie urabia i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła zacząć ćwiczyć robienie microdermali za pomocą dermal punch a nie skalpelem. Zgłosiła się nawet jedna osoba, która chętnie będzie pozwalała mi na sobie ćwiczyć a nawet zaproponowała mi pierwszą malutką skaryfikację ^^
Jestem w niebo wzięta, mam głowę pełną nowych pomysłów na obrazki i zdjęcia, na nowe stroje do uszycia i organizację wielu rzeczy. W nowym roku planuję kolejnego artbooka.
Z tego wszystkiego aż mi grzywa zbladła a podejrzewam, że zblednie jeszcze bardziej po to by stać się niebieską/turkusową :P Jak szaleć to szaleć i tak większość ma mnie za wariata, co mi tam.
Co do sylwestra to nie mam zbytnio ochoty na jakieś wielkie imprezowanie i szaleństwa, także przyjeżdżam na kilka dni, a sylwestra spędzamy we 2 z Ashą, obrabiając tyłki wszystkim znajomym, bo przecież nie ma nic lepszego na babski wieczór.

Spójrzmy prawdzie w oczy, rok 2011 nie należał do najlepszych, a odważę się nawet powiedzieć, że to był chyba jeden z tych najgorszych jakie przeżyłam ale też nie było jakoś wielce tragicznie. Największe rozczarowania przyszły jak wiadomo od ludzi, cóż trzeba było to jakoś ogarnąć i w końcu tak się stało. Niestety, nie mam już sił i nerwów na przejmowanie się niektórymi ludźmi.
Szczęśliwego Nowego Roku zatem moi mili! :D
STAY TRUE!
środa, 7 grudnia 2011
Almost Human
Well, new year is coming and it's a good time for some changes. Some of them are done already, but now is the time for some look changes ;)
My (empty :P) head get a haircut and my hair going to get back to natural colour - yes, no more black hair. I hope next year will be better than this and I hope that my other plans will work ^^
Cant wait also to see Asha's changes :D Oh, dear! Let's start a revolution! ;*

And this is for my dears :) (Asha & Achaja)
My (empty :P) head get a haircut and my hair going to get back to natural colour - yes, no more black hair. I hope next year will be better than this and I hope that my other plans will work ^^
Cant wait also to see Asha's changes :D Oh, dear! Let's start a revolution! ;*

And this is for my dears :) (Asha & Achaja)
poniedziałek, 28 listopada 2011
Po co pijesz, przeciez będziesz mieć kaca. Po co żyjesz, przecież umrzesz.
I można wreszcie spokojnie powiedzieć WINTER IS COMING.
A ja wróciłam do siebie, jak za dawnych lat - z wielkim stemplem na czole "Fuck Off" - i była radość.
Pół roku zasadniczo wolnego się nagle zrobiło i to był niezły pomysł i mnie się to bardzo podoba.
DeviantArt mnie pochłonął ostatnio całkowicie. To skrobię, to szkicuję i myślę sobie, że ewolucja zaczęła przynosić efekty, po 22 latach co prawda, ale lepiej późno niż wcale.
Normalnie postęp za postępem i to zimą już w zasadzie i aż trudno jest mi się ugryźć w język żeby nie powiedzieć, że to jakiś prześwit Heideggera.
Co sobie skubię to sobie skubię - to jedno.
Piercing i modyfikacje pochłaniają mnie z minuty na minutę, a od jutra już konkretnie - pora zabrać się za ćwiczenie surface. Bo uszy i języki to już można dzień w dzień i bez problemu :) W zeszłym tygodniu zrobiłam do tego dwa noski nawet i jestem z siebie bardzo dumna a i dziewczątka są zadowolone, co mnie cieszy jeszcze bardziej. Mało kto się na usteczki tylko decyduje i generalnie z tego powodu trochę smutno, ale prawda też taka, że puki nie siedzę w studiu konkretnie, to nie ma co liczyć, że się ktoś na mnie przestawi. Czas da jeszcze może się i więcej rozwinąć.
Bo to taka silna chęć, coby się już tak tym światem nie przejmować i swoje robić i być z tego zadowolonym, wesołym jak Arcticshewolf albo xRonix :) (ale aż tak dobra to chyba nie będę, bo królowej i księżniczki to się łatwo nie doścignie tak xD).
Znajomych ubywa jak ubywało, z dnia na dzień - ale jakoś już teraz nie robi na mnie to wrażenia. Są nowi, podobni i nie ma to znaczenia czy są z dA czy to z grup gothyckich, czy to z kosmosu. A nawet jak są z drugiego końca świata to kontakt jest i jest z kim rozmawiać - a że ich nigdy nie spotkam to głupota, bo trzeba też po świecie pojeździć przed śmiercią :P
Także tyle to na dziś. Szczęście z wami, cicho ze mną.

DODATKOWO:
Dla moich fanów (pffhahhahahahaha!) Jakbyście mnie szukali, mieli pytania albo chcieli się na kolczyki umawiać czy coś to ja zapraszam do fejsbukowej Emmaretty .
Dodatkowy kontakt jest na moim PORTFOLIO .
I buźka! STAY TRUE!
A ja wróciłam do siebie, jak za dawnych lat - z wielkim stemplem na czole "Fuck Off" - i była radość.
Pół roku zasadniczo wolnego się nagle zrobiło i to był niezły pomysł i mnie się to bardzo podoba.
DeviantArt mnie pochłonął ostatnio całkowicie. To skrobię, to szkicuję i myślę sobie, że ewolucja zaczęła przynosić efekty, po 22 latach co prawda, ale lepiej późno niż wcale.
Normalnie postęp za postępem i to zimą już w zasadzie i aż trudno jest mi się ugryźć w język żeby nie powiedzieć, że to jakiś prześwit Heideggera.
Co sobie skubię to sobie skubię - to jedno.
Piercing i modyfikacje pochłaniają mnie z minuty na minutę, a od jutra już konkretnie - pora zabrać się za ćwiczenie surface. Bo uszy i języki to już można dzień w dzień i bez problemu :) W zeszłym tygodniu zrobiłam do tego dwa noski nawet i jestem z siebie bardzo dumna a i dziewczątka są zadowolone, co mnie cieszy jeszcze bardziej. Mało kto się na usteczki tylko decyduje i generalnie z tego powodu trochę smutno, ale prawda też taka, że puki nie siedzę w studiu konkretnie, to nie ma co liczyć, że się ktoś na mnie przestawi. Czas da jeszcze może się i więcej rozwinąć.
Bo to taka silna chęć, coby się już tak tym światem nie przejmować i swoje robić i być z tego zadowolonym, wesołym jak Arcticshewolf albo xRonix :) (ale aż tak dobra to chyba nie będę, bo królowej i księżniczki to się łatwo nie doścignie tak xD).
Znajomych ubywa jak ubywało, z dnia na dzień - ale jakoś już teraz nie robi na mnie to wrażenia. Są nowi, podobni i nie ma to znaczenia czy są z dA czy to z grup gothyckich, czy to z kosmosu. A nawet jak są z drugiego końca świata to kontakt jest i jest z kim rozmawiać - a że ich nigdy nie spotkam to głupota, bo trzeba też po świecie pojeździć przed śmiercią :P
Także tyle to na dziś. Szczęście z wami, cicho ze mną.
DODATKOWO:
Dla moich fanów (pffhahhahahahaha!) Jakbyście mnie szukali, mieli pytania albo chcieli się na kolczyki umawiać czy coś to ja zapraszam do fejsbukowej Emmaretty .
Dodatkowy kontakt jest na moim PORTFOLIO .
I buźka! STAY TRUE!
czwartek, 17 listopada 2011
Nana Osaki
Jakiego nie przybierzemy sobie imienia, jak bardzo będziemy się ukrywać... nie ma znaczenia. Ostatecznie w tym życiu można być jedynie sobą.
Jeszcze chwila i nie będę musiała się oglądać na mentalność tego kraju, może nawet kiedyś nie będę się musiała do niego przyznawać. Czas się ruszyć, czas wrócić do siebie. Zająć się tym, co jest naprawdę potrzebne.
Sprowadzić wszystko do zera, upewnić się, że to co było do zrobienia jest dopięte na ostatni guzik. Włączyć formatowanie umysłu i przywrócenie danych sprzed ostatnich 4 lat.
czwartek, 13 października 2011
Just don't know
Well, I'm terrible about writing in english, but this time I will try...
So... I moved to Opole again. Started new study on university. It's nice.
No, it's not.
My problems with cash are still available at any moments. But some of things that were not good, looks better now - like my problems with Katowice. I just think, that I don't care anymore, not as much as I was. Some of people... when they are angry, they are just blind too. Too bad for them.
I won't say that I'm sorry, because it's not true.
I have now more important things than some of people.
Today I was since morning in big rush, from office to office, city council, the tax office... of course "some documents are missing" and bla...bla...bla... (fucking Poland).
After that... well, when something ended nice, then something after that just have to go wrong.
At summet I was with Asha in moutains, and since then I've got a pretty knee injury. One day it hurts, next day it's just disappears. Well, now I can't even get from bed.
Tommorow I'm going to hospital...
and of course - private, because going by health insurance I have to wait 3 months! (fucking Poland again).
I'm only hope that it's not so bad, as it feels. Right now the stairways are my biggest enemy..
In days like this one I feel worst than anything.
And the most funny thing - still can't find any new job, because "I have tattoo on my right arm" :D hahahaha! and you can't even say that at work you will hide it under the long shirt or something!
Hah, I'm only sorry for that post, because right now I don't even know that am I just angry right now, or am I just sad about this situation...
So... I moved to Opole again. Started new study on university. It's nice.
No, it's not.
My problems with cash are still available at any moments. But some of things that were not good, looks better now - like my problems with Katowice. I just think, that I don't care anymore, not as much as I was. Some of people... when they are angry, they are just blind too. Too bad for them.
I won't say that I'm sorry, because it's not true.
I have now more important things than some of people.
Today I was since morning in big rush, from office to office, city council, the tax office... of course "some documents are missing" and bla...bla...bla... (fucking Poland).
After that... well, when something ended nice, then something after that just have to go wrong.
At summet I was with Asha in moutains, and since then I've got a pretty knee injury. One day it hurts, next day it's just disappears. Well, now I can't even get from bed.
Tommorow I'm going to hospital...
and of course - private, because going by health insurance I have to wait 3 months! (fucking Poland again).
I'm only hope that it's not so bad, as it feels. Right now the stairways are my biggest enemy..
In days like this one I feel worst than anything.
And the most funny thing - still can't find any new job, because "I have tattoo on my right arm" :D hahahaha! and you can't even say that at work you will hide it under the long shirt or something!
Hah, I'm only sorry for that post, because right now I don't even know that am I just angry right now, or am I just sad about this situation...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
