poniedziałek, 15 grudnia 2008

Castle Party 2009 (!!!)

Kolejna impreza w Bolkowie zbliża się! :D
W 2009 roku będzie trwała w dniach: 24 - 26 lipca.
Zapowiada się wszystko bardzo ciekawie, ponieważ przyszłoroczni wykonawcy w większości stanowią zespoły zagraniczne, ba mało tego są to kapele głównie z Niemiec i Francji.

Oto kilka pozycji z listy zespołów:

-FRONT 242
-Covenant
-Diary Of Dreams
-Crematory
-Icon Of Coil
-Deadful Shadows
-Fading Colours
-Artrosis
-Spectra*Paris
-Deathcamp Project
-Psyche

I jeszcze wielu innych (częśc jest niestety jeszcze niepotwierdzona)

Więcej informacji możecie znaleźc na głównej stronie imprezy Castle Party

SEE YOU THERE!

piątek, 5 grudnia 2008

Grudzień

Nadszedł mój ulubiony grudzień. Nie jestem jakąś wielka zwolenniczką świąt itp... ale lubię sie bawić w całe te "przygotowania" - można trochę poćwiczyć dekorację wnętrz, a to bardzo przydatne :P
Jeśli chodzi o mikołajki, to wcale nie musi ich tak naprawdę być, bo moich bliskich lubię obdarowywać ot tak po prostu. Ale jest to taka okazja kiedy robi im się ciepło na serduchu - i dobrze.
Jak się czuję co do moich działań? Hmmm.. no tak czuje sie po prostu głupia, a ludzie nigdy nie będą mnie szanować. Na zajęciach mam w cholerę rzeczy do powiedzenia, ale ostatecznie bazgram po notatkach uśmiercając dumnie wszelakie myśli, bo zwyczajnie boję sie odezwać by nie wyjść na kretynkę. Tak więc moje studiowanie przebiega bardzo "cicho".
Źle się dzieje w państwie duńskim - inaczej mówiąc.
Na pocieszenie pamiętam o tym, że na tym nieco obesranym świecie są jeszcze takie osoby jak Asha i Ela, z którymi wreszcie udało się zorganizować spotkanie (może bez soku malinowego i "straży wiejskiej") i już nie mogę się doczekać. Brakuje mi spontanicznego podejścia do życia... takiej odrobinki szczeniackiego szaleństwa ;P
Spaceru do Limby, do 24 i na przystanek xD
Z takich bardziej materialnych rzeczy.... Z laptopem jestem w d***...no sami wiecie gdzie... i to jeszcze długo, więc sprawdzanie e-maila i innych tego typu rzeczy odbywa się w 15 min na laptopie współlokatorki, komp domowy ledwo zipie i za jakiś czas pewnie zostanę bez jednego i drugiego, no ale cóż - życie, lepiej nie będzie przez jakieś dwa lata jeszcze (no chyba, że wywalą mnie lub sama się wywalę ze studiów i wyjdzie taniej).
Do tego troszkę ostatnio porysowałam i na tym chyba będzie koniec na jakiś czas, bo z każdym następnym obrazkiem mam wrażenie "oklepanego tematu" i prostactwa.
Miałam też robić nową koszulkę, ale nie potrafię się określić odnośnie wzoru na niej, więc się wstrzymałam.
Tymczasem wracam do nauki greckiego i poszukiwania sensu istnienia, który jak dla mnie okazuje sie być strasznie mało istotny.

środa, 12 listopada 2008

Ich habe Pläne, große Pläne...

Tak więc po długim i silnym procesie tentegowania w głowie część
planów, które zrodziły sie już jakiś czas temu zostały zatwierdzone.
I tak oto jeden z pomysłów nawet się trochę poszerzył :D

1. Tattoo - kamon japoński, między łopatkami... planowany był już za czasów przedmaturalnych tudzież na maj/czerwiec br. Trochę rzeczy się jednak posrało (toteż brak laptopa w tym momencie jest jednym z efektów "posrania") i tak oto plany zostały odłożone... do czasu.




2. Tattoo - (niedawno przyszło do głowy, ale jednak jest potrzeba spełnienia :P)
Jako, że jestem od kilku lat fanką Type O Negative ^^ ... hmmmmm nic dodać nic ująć.
Logo zespołu... na nadgarstku (strona wewnętrzna). O dziwo jest to pierwszy tatuaż jaki mam ochotę posiadać w kolorze (i podejrzewam, że zaistnieje on nawet szybciej niż ten planowany już parę lat temu)



3. Piercing - popularnie zwany "industrial" (prawdopodobnie na lewym uchu). Mam nadzieję, że oby prędko się z tym udało.



To tyle jeśli chodzi o najbliższe plany z modyfikacji ciała/piercingu/tattoo.
(oby szczęście dopisało i fundusze - choć laptop najpierw trzeba spełnić, bo w akademiku bez tego cinko niestety).

sobota, 1 listopada 2008

Wojownicy światła

Wojownik Światła często robi rzeczy odbiegające od przeciętności.

Może tańczyć na ulicy, idąc rano do pracy.
Patrzeć nieznajomym prosto w oczy i mówić o miłości od pierwszego
wejrzenia.
Bronic poglądów, które innym mogą wydawać się śmieszne.
Wojownik Światła pozwala sobie na takie dziwactwa.

Nie lęka się opłakiwać starych smutków, ani radować nowymi odkryciami.

Kiedy czuje, że nadeszła pora, porzuca wszystko i wyrusza na poszukiwanie
przygód, o których marzył.
Kiedy odkrywa, że jest u kresu sił, bez poczucia winy porzuca walkę dla
jednego czy dwóch szaleństw.

Wojownik nie trwoni czasu, by odgrywać role, które chcą mu narzucić inni.

Zakon Wojowników Światła to jedna z bardziej interesujących książek jaka wpadła kiedyś w moje niecne łapska i myślę, że bardzo dobrze, że się tak stało.
Czy czuję się takim wojownikiem?
Możliwe... a w każdym razie zauważyłam, że wiele stron i ich treści jest mi bliskie z autopsji ;)
Nic tu dużo do mówienia.... jeśli kogoś to ruszy na tyle co mnie (powiem to powiem), bo jest wrażliwy na takie rzeczy i dobrze je odbiera, to polecam przeczytać. Znaleźć tam coś o sobie.

wtorek, 21 października 2008

Co tam w świecie.

"Studiowanie" przebiega pomyślnie ;)
Mamy grecki, łacinę, wprowadzenie do filozofii starożytnej, historię filozofii, psychologię i informatykę (chociaż to to nie wiem po kiego.... ).
W wolnym czasie pijemy herbatę u kolegi piętro wyżej - Warka xP, powtarzamy notatki tudzież po prostu pijemy jak na studentów przystało. (wszelkie zdjęcia dostępne na naszej-klasie... ).
Z szyciem ubrań nic się nie ruszyło, z koszulkami też - projekty są, ale za to nie ma czasu i chęci w weekendy.
Cieszę się, że Doma - współlokatorka z pokoju i starościna nasza wreszcie ma laptopa i poniekąd bezkarnie i bez biegania po korytarzu mogę tu coś napisac.

Za MaTT'em oczywiście tęsknię, bo inaczej się nie da. Mam teraz wielką nadzieję, że da rade przyjechac do mnie w czwartek i iśc ze mną na bal filozofa.... byłoby cudownie. ;)

Pozdrawiam serdecznie Mironostwo, Niunię, Mateusza Niuniowego, Briana, Zoil, Teq, Achajkę i Ashę oczywiście :D Oraz resztę ludzi towerowych i dziko-winowych ;) Slima pozdrawiam i jeszcze kilka mądrych osób.... :P
(P.S. Nowy przepis na drink "sok z gumijagód" - Spirytus czeski + sok pożeczkowy -> mało wytrawne ale skuteczne.... można używac też jako kreta do rur...)

piątek, 10 października 2008

Bo mi nie wyszło.

Ahhh i tak oto kolejny tydzień studiowania za człowiekiem. Internet w akademiku jest, ba nawet łącze porządne - ale komputera ni chu... i chyba jeszcze długo tak w sieciowym niebycie (o ile w niebycie być można jeśli niebyt nie istnieje...itp itd... xD nie pytajcie lepiej) trwać będę.
Dziękuję Mandrielowi za to, że sie odezwał ^^ i nie-dziękuję jeśli chodzi o powodzenie na studiach - zapeszać nie chcę :P (p.s. nr mojego telefonu się nie zmienił więc możesz śmiało dzwonić/pisać).

W streszczeniu powiem, że wszystko idzie póki co całkiem nieźle. Na zajęcia grzecznie chodzę (w końcu mam na collegium civitas z akademika 3min drogi xD), pić nie piję za dużo bo i po co? (te czipsy za oknem to wypadek był...) i tak ciurkiem leci.
Poprojektowałam nowe koszulki, trzeba teraz będzie trochę czasu znaleźć i kasę na materiały itd i sie łaskawie za to zabrać w końcu, bo ileż można się obcyndalać tudzież MUKKY'ego rysować bez głowy.
Powymyślałam trochę ciuchów, które planuję w niedalekiej przyszłości uszyć - wypadałoby zasięgnąć rady mojej mateczki kochanej, jak to coś gorsetowego szyć, bo głowa na ten temat pusta. Trochę takich pierdółek - cyber-dready porobiłam nowe, ale więcej sie nie zapowiada... cyberlox nie zamówiony. Wszystko w dupie w sumie jest, ale się staram nie martwić, w sumie to nic tak przydatnego ludzkości.
Zdjęcia dałabym MaTTowi, żeby mi poprzerabiał w fotoszopce, bo mój komp to taki już o dupę roztrzaść - nic działać prawie nie chce, ale też mu dupska zawracać nie chcę :P a sama nie zrobię, bo ni ma kiedy =/
Nic to. Lecę się myć - bo co jak co, ale od 2 tygodni potrafię docenić posiadanie porządnego, czystego kibla i prysznicu. xD
P.S. MaTT dzięki, że przyjechałeś :* Mam nadzieję, że trauma po zobaczeniu akademika Ci przejdzie :P :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

I pamiętajcie - dlaczego filozofia? Bo jestem złym człowiekiem... i muszę się zmienić. I mam nadzieję, że sie zmienię, że będę z siebie dumna i inni będą wreszcie po tylu latach mogli być ze mnie dumni. Nie wierzę w dogmaty, tylko w to, że będę sie mogła kiedyś przydać.