Poszłaaaaa..... Ale wróci....
Co weekendy postaram się wracać. Ale nie ukrywam... bo kto wie może spodoba mi się filozofia na tyle, że zechcę na niej zostać. (Ba, nawet już chyba tak jest).
Notka na szybko, bo późna godzina a czasu mało na wszystko jak zwykle ostatnio.
Wczoraj koncert Christ Agony - szuperancko wypadł :D MaTT :*:*:*:*:*:*:*:*:*
I na szybciutko kilka zdjęć w prezencie od mego lubego Samaela - oczywiście nic nie poobrabiane, więc zdjęcie na Deviantart poleci na razie jedno... potem się pomyśli ;)
W wolnym czasie w akademiku projektuje trochę rzeczy do uszycia i akryle na koszulki ^^ ah i kilka mi się nawet bardzo spodobało.
Pozdrawiam wszystkich! Od Mirona i moich znajomych aż po Teq! i Pozdrawiam i życzę powodzenia Ashy i Eli - ah wy moje szalone babska!
sobota, 4 października 2008
środa, 24 września 2008
Gdzieś mi dekadentyzmem się sypie...
Już z aurory wystrzał padł, październik ideą zabłysnął
a mówią, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Litwo ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie, ile cię cenić trzeba
to wie tylko stryjek i pod warunkiem, że Wrocław to kijek.
Daremne żale, próżny trud bezsilne złorzeczenia przeżytych
kształtów, żaden cud nie zmusi do istnienia, trzeba z żywymi
naprzód iść... iść... iść po nowych drogach, a przecież starsi ostrzegali -
kto nie ma w głowie, ten ma w nogach.
Litwo ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie, ile cię cenić trzeba ten tylko się dowie
kto cię stracił, bo nic nad zdrowie ani lepszego ani droższego,
bo srebro i złoto to nic. Chodzi o to by młodym być.
Młodości, ty nad poziomy wylatuj, a okiem słońca ogarniaj
ziemi ogromy z końca do końca... artylerii ruskiej ciągną sie szeregi.
Prosto, długo, daleko jako morza brzegi.
Widziałem ich wodza, przybiegł mieczem skinął, grac przestał, róg trzymał.
Wszystkim się zdawało, że to Wojski gra jeszcze, a to wojsko grało.
Daremne żale próżny trud. Na żal, na łzy nie miejsce i czas.
Po ptokach jest - jak powiedział lotnik opylający las.
Na ten czas przenieś moją duszę utęsknioną do tych chwil jakże pięknych,
a przeżytych latem, kiedy łaska pańska na koniku garbusku rozwoziła rekompensatę.
A gdy przyjdą podpalić dom, dom w którym mieszkasz - Polskę.
Kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem,
kiedy nocą kolbami do drzwi załomocą, ty ze snu podnosząc skroń
stań u drzwi i oddaj im bagnet i broń - szkoda drzwi.
I wiadomość z ostatniej chwili.
Wypłynąłem na suchego przestwór oceanu, wóz nurza się w zieloność,
jak łódka brodzi. Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi
omijam koralowe ostrowy burzanu...
Ale o co chodzi..........?
Moje brawa dla Andrzeja Poniedzielskiego - jednego z moich idoli monologujących.
Im bliżej wyjazdu... tym bardziej mnie jakiś taki bezsens czasem ogarnia jak nie wiem.
No i zniknę jak Will hunting... =P
a mówią, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Litwo ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie, ile cię cenić trzeba
to wie tylko stryjek i pod warunkiem, że Wrocław to kijek.
Daremne żale, próżny trud bezsilne złorzeczenia przeżytych
kształtów, żaden cud nie zmusi do istnienia, trzeba z żywymi
naprzód iść... iść... iść po nowych drogach, a przecież starsi ostrzegali -
kto nie ma w głowie, ten ma w nogach.
Litwo ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie, ile cię cenić trzeba ten tylko się dowie
kto cię stracił, bo nic nad zdrowie ani lepszego ani droższego,
bo srebro i złoto to nic. Chodzi o to by młodym być.
Młodości, ty nad poziomy wylatuj, a okiem słońca ogarniaj
ziemi ogromy z końca do końca... artylerii ruskiej ciągną sie szeregi.
Prosto, długo, daleko jako morza brzegi.
Widziałem ich wodza, przybiegł mieczem skinął, grac przestał, róg trzymał.
Wszystkim się zdawało, że to Wojski gra jeszcze, a to wojsko grało.
Daremne żale próżny trud. Na żal, na łzy nie miejsce i czas.
Po ptokach jest - jak powiedział lotnik opylający las.
Na ten czas przenieś moją duszę utęsknioną do tych chwil jakże pięknych,
a przeżytych latem, kiedy łaska pańska na koniku garbusku rozwoziła rekompensatę.
A gdy przyjdą podpalić dom, dom w którym mieszkasz - Polskę.
Kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem,
kiedy nocą kolbami do drzwi załomocą, ty ze snu podnosząc skroń
stań u drzwi i oddaj im bagnet i broń - szkoda drzwi.
I wiadomość z ostatniej chwili.
Wypłynąłem na suchego przestwór oceanu, wóz nurza się w zieloność,
jak łódka brodzi. Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi
omijam koralowe ostrowy burzanu...
Ale o co chodzi..........?
Moje brawa dla Andrzeja Poniedzielskiego - jednego z moich idoli monologujących.
Im bliżej wyjazdu... tym bardziej mnie jakiś taki bezsens czasem ogarnia jak nie wiem.
No i zniknę jak Will hunting... =P
czwartek, 11 września 2008
...
No więc tak jak już wybrałam się na studia tak zostałam w dupie bez akademika, a tu juz wrzesień leci....
Zabrałam się za remont, o który mnie męczyli.... i też zostałam w dupie bo nic nie poszykowane.. no bo ile pudeł może dźwignąć dziewoja, która waży mniej niż połowa tych pudeł =/
Żeby zagipsować ściany trzeba zdemontować lampki, żeby zdemontować lampki trzeba wyłączyć prąd w domu, żeby wyłączyć prąd trzeba się na tym znać (a ja się nie znam bo tam jakieś komunistyczne jeszcze bezpieczniki i inne takie O_O)
Połowa to oczywiście rzeczy brata, których tknąć nie mogę bo mama "sobie sama zrobi z tym porządek" (na świętego nigdy chyba...)
Trzeba wynieść komody, a na to siły sama nie mam a pomocy nie ma.. no bo i skąd...
Dzisiaj jestem w połowie w garażu i w połowie drogi do Opola jednocześnie... cały ten seans uwieńczony bratową, która nie może karmić dziecka bo jest na antybiotykach i gorączka 40 stopni... tutaj kończą się moje możliwości stwierdzenia, że młody da sobie radę, a ja bez mieszkania i w syfie to tak jakoś średnio. Ale po prawdzie to chuj to wszystkich obchodzi. No bo i po co. Póki co dowiedziałam się, że ze mnie nie może nikt być dumny oraz, że nic nie potrafię osiągnąć.
No dobra, zgoda, tu mnie macie. Tak więc moje codzienne krwawienia z nosa (z prawego ucha poniekąd też) to już sama sobie na złość pewnie - no bo podobno taka jestem... a może po prostu mam już pewnych rzeczy po "uszy".
Np. tego, że wszyscy mnie cisną na studia... jak już sie na nie dostaje.. to teraz "twoja sprawa, kombinuj". A no dobrze... kombinuje, a że nigdy kombinowanie mi nie szło.. to cóż.
Pewnie aż do samego magistra będę się zastanawiać "dlaczego? po co?"
Jakby to kurwa miało znaczenie. Bo dla mnie tak naprawdę nie ma. można być kimś i nie mieć nic i można być kawałkiem shitu a mieć wszystko.
Jakbym mogła jebnąć to wszystko pod drzwi rozgwiździć i zamknąć drzwi to pewnie bym to teraz zrobiła. Ale fakt, że znowu wszystko musiałabym zrobić sama i fakt, że prędzej czy później tu wrócę i nie mam zamiaru siedzieć w poobdzieranych brudnych ścianach... na łóżku, które łóżkiem nawet nazwać nie można.. jest bardziej przytłaczający niż kowadło, które spada kojotowi na głowę.
Kurwa... czemu ja nie umiem latać?! = (
Zabrałam się za remont, o który mnie męczyli.... i też zostałam w dupie bo nic nie poszykowane.. no bo ile pudeł może dźwignąć dziewoja, która waży mniej niż połowa tych pudeł =/
Żeby zagipsować ściany trzeba zdemontować lampki, żeby zdemontować lampki trzeba wyłączyć prąd w domu, żeby wyłączyć prąd trzeba się na tym znać (a ja się nie znam bo tam jakieś komunistyczne jeszcze bezpieczniki i inne takie O_O)
Połowa to oczywiście rzeczy brata, których tknąć nie mogę bo mama "sobie sama zrobi z tym porządek" (na świętego nigdy chyba...)
Trzeba wynieść komody, a na to siły sama nie mam a pomocy nie ma.. no bo i skąd...
Dzisiaj jestem w połowie w garażu i w połowie drogi do Opola jednocześnie... cały ten seans uwieńczony bratową, która nie może karmić dziecka bo jest na antybiotykach i gorączka 40 stopni... tutaj kończą się moje możliwości stwierdzenia, że młody da sobie radę, a ja bez mieszkania i w syfie to tak jakoś średnio. Ale po prawdzie to chuj to wszystkich obchodzi. No bo i po co. Póki co dowiedziałam się, że ze mnie nie może nikt być dumny oraz, że nic nie potrafię osiągnąć.
No dobra, zgoda, tu mnie macie. Tak więc moje codzienne krwawienia z nosa (z prawego ucha poniekąd też) to już sama sobie na złość pewnie - no bo podobno taka jestem... a może po prostu mam już pewnych rzeczy po "uszy".
Np. tego, że wszyscy mnie cisną na studia... jak już sie na nie dostaje.. to teraz "twoja sprawa, kombinuj". A no dobrze... kombinuje, a że nigdy kombinowanie mi nie szło.. to cóż.
Pewnie aż do samego magistra będę się zastanawiać "dlaczego? po co?"
Jakby to kurwa miało znaczenie. Bo dla mnie tak naprawdę nie ma. można być kimś i nie mieć nic i można być kawałkiem shitu a mieć wszystko.
Jakbym mogła jebnąć to wszystko pod drzwi rozgwiździć i zamknąć drzwi to pewnie bym to teraz zrobiła. Ale fakt, że znowu wszystko musiałabym zrobić sama i fakt, że prędzej czy później tu wrócę i nie mam zamiaru siedzieć w poobdzieranych brudnych ścianach... na łóżku, które łóżkiem nawet nazwać nie można.. jest bardziej przytłaczający niż kowadło, które spada kojotowi na głowę.
Kurwa... czemu ja nie umiem latać?! = (
środa, 3 września 2008
Nowa bijacz xD (idiotka)
"Jestem durniem - durniem patentowanym. Głupcem, kretynem, idiotą i błaznem godnym zamknięcia w Narreutrumie! Cokolwiek wymyślę okazuje sie być szczytem głupoty cokolwiek uczynię te szczyty przekracza.
Solennie przyrzekam, że się poprawię."
Jak w tytule. Tańszej chyba nie ma nigdzie, dźwięk trzyma po mym usilnym rozciągnięciu strun, oraz po nastrajaniu jej co 15 min. Wreszcie ^^
Choć to dość dziwne jak na na teoretycznego punkowego, metala, który wygląda jak rasowy goth, słucha wszystkiego po za popem, disco-polo i hip-hopem.... a planuje grać folk... O bogowie, ale mam downa z tymi gitarami. Ot może ta jakiś fetysz, czy po prostu coś mi mózg uciska.
Tak czy inaczej. Oto i nowość nad nowościami. (to czarne w środku =P)
Solennie przyrzekam, że się poprawię."
Sapkowski
Jak w tytule. Tańszej chyba nie ma nigdzie, dźwięk trzyma po mym usilnym rozciągnięciu strun, oraz po nastrajaniu jej co 15 min. Wreszcie ^^
Choć to dość dziwne jak na na teoretycznego punkowego, metala, który wygląda jak rasowy goth, słucha wszystkiego po za popem, disco-polo i hip-hopem.... a planuje grać folk... O bogowie, ale mam downa z tymi gitarami. Ot może ta jakiś fetysz, czy po prostu coś mi mózg uciska.
Tak czy inaczej. Oto i nowość nad nowościami. (to czarne w środku =P)
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Koszulkowo raz jeszcze
30 sierpnia w Warszawie gra zespół Vader... 25-lecie zespołu i takie tam. Nie żeby specjalnie przepadała za tym zespołem wręcz przeciwnie.
Ale będzie jeszcze kilka innych zespołów dodatkowo, które ma sie chęć zobaczyć na żywo na scenie.
Ale niestety, nie w tym życiu raczej - trudno, bywa. Mniejsza o osobisty stosunek do tej "imprezy".
Luby mój Samael sie wybiera. Bilet zakupił, ba nawet płytę gratis do niego dostał i jedzie.
No więc jak na prawdziwego fana black/death metalu trzeba się w odpowiednia koszulkę na takie widowisko zaopatrzyć (na pogo to uzbroić chyba, jednak wszywania blachy jeszcze nie opanowywałam xD).
Koszulka trafiła w me 2 lewe ręce dzisiaj a jutro już wraca do właściciela, aby rzucić na nią odpowiednie uroki itp xP (W końcu "Sataniści!!!" - jak rzekła moja babcia po zobaczeniu schnącego wzoru)
A oto koszulkarstwa dzisiejsze efekty:
(jakość zdjęć oczywiście do bani ale już przestałam liczyć na powrót aparatu z macek brata =/)



Baw się MaTT, słuchaj, pij, poguj itp... ;)
ALE ŻADNEGO MI TAM MACANIA INNYCH BAB, BO ZA USZY POWIESZĘ!!!!!!!!!!!!! xP
Ale będzie jeszcze kilka innych zespołów dodatkowo, które ma sie chęć zobaczyć na żywo na scenie.
Ale niestety, nie w tym życiu raczej - trudno, bywa. Mniejsza o osobisty stosunek do tej "imprezy".
Luby mój Samael sie wybiera. Bilet zakupił, ba nawet płytę gratis do niego dostał i jedzie.
No więc jak na prawdziwego fana black/death metalu trzeba się w odpowiednia koszulkę na takie widowisko zaopatrzyć (na pogo to uzbroić chyba, jednak wszywania blachy jeszcze nie opanowywałam xD).
Koszulka trafiła w me 2 lewe ręce dzisiaj a jutro już wraca do właściciela, aby rzucić na nią odpowiednie uroki itp xP (W końcu "Sataniści!!!" - jak rzekła moja babcia po zobaczeniu schnącego wzoru)
A oto koszulkarstwa dzisiejsze efekty:
(jakość zdjęć oczywiście do bani ale już przestałam liczyć na powrót aparatu z macek brata =/)



Baw się MaTT, słuchaj, pij, poguj itp... ;)
ALE ŻADNEGO MI TAM MACANIA INNYCH BAB, BO ZA USZY POWIESZĘ!!!!!!!!!!!!! xP
środa, 20 sierpnia 2008
Cyber-Dreads
Cyber-Dreads, zwane też chyber-hairfalls lub też tubingiem.
Dzisiaj trochę o tym czym się interesuję. ;)
Cyber-Dreads to nic innego jak zwykłe dready, jednak od swojego pierwowzoru różnią się kolorem, kształtem oraz... materiałem. są to dready w 100% syntetyczne.
Różni ludzie, różne potrzeby - jeśli mamy ochotę na zmianie fryzury za pomocą dreadów tak by dopasować ja do np. sukni to nie ma nic lepszego niż najbardziej popularne cyber-dreads skręcane z wełny. Można kupić takie na sztuki, lub skręcić samemu z wełny barwionej.
Ich grubość, kształt, kolor i długość jest wtedy możliwa do dopasowania każdego naszego wymogu. Możemy je mocować na wstążeczce, gumce lub nawet na spinkach (klamrach).
A wygląda to tak:


Kolejne metody są już, raczej bardziej dopasowane do fanów nurtu "cyberpunk".
Dready są wtedy wykonywane z kolorowej pianki ciętej w paski, nylonowej kolorowej rurki, przypominającą siateczkę, lub też z cienkich silikonowych rurek (tzw. tubing) jaki i cieniutkich płaskich tasiemek również z sylikonu - zwanych po prostu "plastikiem".
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie w łączeniu tych różnych metod razem :)
Podobnie jak do dreadów wełnianych te również mocuje się na tasiemkach, gumkach lub klamrach. Najlżejsze z dreadów to z nylonowej siateczki i te z pianki. je można dopinać również do zwykłych małych spinek ozdabiając tym sposobem nasze naturalne włosy.


A oto jak wygląda po ułożeniu, połączeniach i założeniu:




Są też dostępne hairfalls tak samo doczepiane, jednak są z pasemek zwykłych syntetycznych włosów:


"Jak to do cholery założyć?!" - otóż prościej niż się wydaje .
Dzisiaj trochę o tym czym się interesuję. ;)
Cyber-Dreads to nic innego jak zwykłe dready, jednak od swojego pierwowzoru różnią się kolorem, kształtem oraz... materiałem. są to dready w 100% syntetyczne.
Różni ludzie, różne potrzeby - jeśli mamy ochotę na zmianie fryzury za pomocą dreadów tak by dopasować ja do np. sukni to nie ma nic lepszego niż najbardziej popularne cyber-dreads skręcane z wełny. Można kupić takie na sztuki, lub skręcić samemu z wełny barwionej.
Ich grubość, kształt, kolor i długość jest wtedy możliwa do dopasowania każdego naszego wymogu. Możemy je mocować na wstążeczce, gumce lub nawet na spinkach (klamrach).
A wygląda to tak:


Kolejne metody są już, raczej bardziej dopasowane do fanów nurtu "cyberpunk".
Dready są wtedy wykonywane z kolorowej pianki ciętej w paski, nylonowej kolorowej rurki, przypominającą siateczkę, lub też z cienkich silikonowych rurek (tzw. tubing) jaki i cieniutkich płaskich tasiemek również z sylikonu - zwanych po prostu "plastikiem".
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie w łączeniu tych różnych metod razem :)
Podobnie jak do dreadów wełnianych te również mocuje się na tasiemkach, gumkach lub klamrach. Najlżejsze z dreadów to z nylonowej siateczki i te z pianki. je można dopinać również do zwykłych małych spinek ozdabiając tym sposobem nasze naturalne włosy.

A oto jak wygląda po ułożeniu, połączeniach i założeniu:




Są też dostępne hairfalls tak samo doczepiane, jednak są z pasemek zwykłych syntetycznych włosów:


"Jak to do cholery założyć?!" - otóż prościej niż się wydaje .
sobota, 16 sierpnia 2008
Ojjj działo sie...
Nie żebym przepadała za tym miejscem do bólu...
Ale z czwartku na piątek niczego nieświadoma, razem ze znajomymi popijałam piwko u MaTT'a
nie mając pojęcia, że moja droga mama zmaga się z siłami natury, którym ewidentnie coś w tym zabitym dechami mieście przeszkadzało.
Durna Emma mogła zostać w domu na wszelki wypadek =/
Dzisiaj po południu dopiero przyjechałam i wybrałam się z mamą po zakupy i przy okazji zobaczyć jak wygląda ta nasza "nora".
Tak więc główną ulicą i w zasadzie przez centrum Blachstadu przeszedł najsilniejszy wiatr i dał się we znaki "Prażynce" oraz urzędowi (aka ratuszowi). Wszystkie parki, drzewa i najbliższe od centrum lasy wyglądaja jakby spuszczono na nie napalm a drogi długo były nieprzejezdne. Standardowo odbyło sie też zrywanie dachów.
(Ahh no i kościół będzie musiał sobie chwilowo poradzić bez czubka głównej wieżyczki)










P.S.
Dziękuję za docenienie koszulki ^^
Powiem, że dodatkowo robiłam naszywkę na kostkę tzw "ekran" dla MaTT'a z gwiazdą chaosu, oraz proporzec zespołu Behemoth, który można zobaczyć TUTAJ (już po koncercie w Krakowie 09.09.2007) :)
Ale z czwartku na piątek niczego nieświadoma, razem ze znajomymi popijałam piwko u MaTT'a
nie mając pojęcia, że moja droga mama zmaga się z siłami natury, którym ewidentnie coś w tym zabitym dechami mieście przeszkadzało.
Durna Emma mogła zostać w domu na wszelki wypadek =/
Dzisiaj po południu dopiero przyjechałam i wybrałam się z mamą po zakupy i przy okazji zobaczyć jak wygląda ta nasza "nora".
Tak więc główną ulicą i w zasadzie przez centrum Blachstadu przeszedł najsilniejszy wiatr i dał się we znaki "Prażynce" oraz urzędowi (aka ratuszowi). Wszystkie parki, drzewa i najbliższe od centrum lasy wyglądaja jakby spuszczono na nie napalm a drogi długo były nieprzejezdne. Standardowo odbyło sie też zrywanie dachów.
(Ahh no i kościół będzie musiał sobie chwilowo poradzić bez czubka głównej wieżyczki)










P.S.
Dziękuję za docenienie koszulki ^^
Powiem, że dodatkowo robiłam naszywkę na kostkę tzw "ekran" dla MaTT'a z gwiazdą chaosu, oraz proporzec zespołu Behemoth, który można zobaczyć TUTAJ (już po koncercie w Krakowie 09.09.2007) :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


