sobota, 20 marca 2010

SkąDokąd ?

Uciekłam ostatnio z akademika, już dawno nie było tam tak nudno. Piwo piwem, spirol spirolem, ale ileż można. Z resztą, koniec imprezy, bo wrócili mnie na leki przeciwepileptyczne. Ehh.. ciekawe czy jeszcze znowu zacznę krwawić z uszu, jak rok temu..? xD
"Tata Władek" odesłał mi dług z odsetkami - przyszedł czas wybrać się za jakimś prezentem dla Domi i Kaśki i nie mogłam sobie na to nie pozwolić - Podelektowałam się dango w Kaiseki, wypiłam tradycyjne "pięć smaków" w Pożegnaniu z Afryką, a w drodze do Empiku myślałam o tym ile się w Opolu pozmieniało.
Od kiedy ostatni raz byłam w mieszkaniu na ul. Fabrycznej - jeszcze za smarkacza, ciągle ostatecznie włóczę się starymi skrótami, które mieliśmy z Jędrkiem nieźle obcykane, zanim dziadkowie nie przenieśli się do Bielska Białej.
Nie chodzi o to, że zawsze chciałam tu studiować - po prostu lubię to miasto, co by o nim nie mówiono. To i tak lepsze miejsce niż Czewka.
Po wejściu do Empiku chciałam, żeby walnęła nas asteroida. "Zbieracz burz" Kossakowskiej, na półce, leży, błyska, woła mnie....! Lepiej... nowa płyta Raz Dwa Trzy... "SkąDokoąd" na Dziewięć Piekieł czeka ten krążek tam jeszcze na mnie... czeka. Musi.
Ostatecznie opuściłam ową świątynię po 2 godzinach i z "Tragedią w trzech akrach" z Poirotem dla mateczki, niech ma, jeśli ja mieć nie mogę mojej Floydianowej encyklopedii... xD

Pozwoliłam sobie na kilka projektów do koszulek, ale robić mi się nie chce, co to to nie.

Praktyki załatwiłam, były wolontariusz MDK wraca do łask dyrektora ośrodka. Będzie masakra w sierpniu.

Filozoficznie sprawy stoją dość grubo, nieprzeciętnie... ale jednak wszystko okaże się w nieszczęsnym maju, trzeba pisać, czytać, poprawiać, mówić - ale jakoś to tam musi być. ;)
"dr Emma" xP


środa, 10 marca 2010

Figsy, anime, filozofia...patologia...

I tak oto mija kolejny tandetny tydzień studiowania - rozumu nie przybyło, bo i po co? Przecież nie po to człowiek wymyślił koło, żeby go teraz używać.
Za to moja wątroba woła już o pomstę do Peruna, sama chce mi się z trzewi wyrwać... więcej nie tknę soku z gumijagód - a przynajmniej do urodzin Domosławy.

A tak z bardziej "normalnych" rzeczy:

Kolejny miesiąc noszę się z zamiarem zakupienia starteru do Infinity The Game - "Japońska Armia Sektorowa" + Miyamoto Musashi z armii łączonej, ale kiedy to nastąpi nie mam pojęcia... Brian powiedział, że nie weźmie mi ich do malowania, bo mam sama ćwiczyć xD Mein Gott... przecież jak malowałam Warhammera to takie gnioty wyszły dla Rakiego.. ;O
Dżizas... jak patrzę na "Studio Giráldez" to powinnam zrzucać majtki przez głowę, niestety artystka ze mnie jak ze spalonego teatru. Ale nie ma tego złego, może w końcu zbiorę się całkiem do projektu "Ayakashi Dolls"?
Pomyślę....
Swoją drogą... może czas sobie sprawić coś wreszcie na te... jak to się mówi... urodziny?


Z anime ojj.. się nazbierało... potrzebne będą na to osobne posty, ale to już następnym razem - obiecuję! ;D (Mandriell bucu, zabierz się za dokończenie Umineko Naku Koro Ni!!!!!)
Ale króciutko jakoś to tam powinnam nakreślić... i tak:

Dance in Vampire Bound - Charakterystyczna kreska, obrazy porozrywanych ciał, krwawa masakra... i już wiadomo, że to kolejna seria twórców Umineko jak i Higurashi... Księżniczka vampirów postanawia stworzyć dla swojego gatunku oazę... no i rzeźnia gotowa (+18)

Touhou Niji Sousaku Doujin - Wróżki, boginie i światy równoległe... ;) Anime dla słodkich czternastek, no ale ileż to można oglądać lejące się zewsząd wnętrzności, krew i psychozę? ;P

Omamori Himari - Ecchi, harem, słodkie dziewczynki, krótkie spódniczki i... kocie uszki =^.^= mniam! :D

Seikon no Qwaser - W pewnej placówce edukacyjnej giną ludzie, stoi za tym tajemnicza postać, która potrzebuje swoich ofiar do pobierania z nich mocy, którą nazywa "soma", o ironio najlepszej jakości owa moc pochodzi z... dziewic - i pobieranie jej polega na piciu mleka wprost z... kobiecej piersi. Patologia, ale dobra w oglądaniu... jak zawsze. :D

11 Eyes - Na podstawie gry komputerowej. Mroczny i pełen okrucieństwa świat "czerwona noc", istniejący w alternatywnym wymiarze wciąga grupę nastolatków w sam środek walki o losy świata. Niby banalny pomysł, że niby dzieciaki mają jakieś ukryte moce itd... co by nie powiedzieć, jakimś cudem nie umiałam przestać tego oglądać...

Jeśli chodzi o moje filozoficzne życie...?
Męczę dalej moją tajemną pracę, którą zaczęłam już rok temu i ma się dobrze... ba nawet trochę z niej przelałam do mojego nowego komiksu i dobrze mi z tym.
Skończyły mi się dzisiaj wolne kartki w pamiętniku i "Księdze policzonych smutków" na dworcu w Opolu. Ale jakże kreatywny był to ich koniec, dawno pisanie nie szło mi tak płynie w tak wiosennym otoczeniu i naturalnym słońcu... To był dobry dzień, niczym Aoi Bungaku.

Ostateczny dylemat... Iść do kina na "Alicję z krainy czarów", czy na "Wilkołaka"????? ;O



Muffinka...?

czwartek, 4 marca 2010

"Zima to prześwit Heideggera"

Zima w Milanówku

I korzeń sosny i ten wrzosu
Pod śniegiem dobrze jest ukryty
W ogrodzie zima tańczy boso
Biała-jak białe greckie mity

Na szafie siedzi kot uczony
I czyta Sein und Zeit od końca
Przez ogród lecą trzy gawrony
Widać krwawiący zachód słońca

Zima-to okręt Dionizosa
Zima-to prześwit Heideggera
Zima-jest jak Ariadna bosa
Zima-jak grecki bóg umiera

Ten wierszyk pisał mój kolega
Ów kot uczony spod sufitu
Sosenki wrzosy krew na śniegu
To Milanówek-w mgle prabytu.

Jarosław Marek Rymkiewicz

I teraz czas na rozwinięcie:

Sein und
Zeit - czyli "bycie i czas". Heidegger jest jednym z najbardziej wpływowych filozofów z XX wieku. "Bycie i czas" to jego najsłynniejsza rozprawa, w której autor porusza kwestie bycia oraz czasu.
Stwierdził on, że istnieją trzy główne (historyczne) uprzedzenia związane z pojęciem bycia (bycie = istnienie) i skupia się na warstwie ontycznej bytu.
Zaś odnośnie czasu ukazuje nam on jego tradycyjne ujęcie: Czas” od dawien dawna funkcjonuje jako ontologiczne lub raczej ontyczne kryterium naiwnego rozróżniania rozmaitych regionów bytu. Odgranicza się „czasowy” byt (procesy przyrodnicze i wydarzenia dziejowe) od bytu „nieczasowego” (stosunki przestrzenne i liczbowe)."

"I czyta Sein und Zeit od końca" - Martin Heidegger był przekonany, że język jakim posługuje się filozofia nie jest dostatecznie rozwinięty by mógł on wyrazić swoje koncepcje. Jego zapotrzebowanie na nowy język spowodowało powstanie wielu nowych terminów w języku nauki, sam Heidegger zaś często układał swoje prace w języku niemieckim, jednak z przestawionymi literami w alfabecie lub od tyłu.

Prześwit Heideggera - Heidegger spędził całe życie podejmując się wyzwania, jakim było określenie "czym jest bycie?". To nie łatwe zadanie, ponieważ brakuje nam słów do opisania samego bycia i tu nie brakuje nam metafor, które próbują je nam w jakiś sposób przybliżyć.
M. Heidegger określał je jako "prześwit", bądź też mówi o nim jak o "Rzuceniu w świat, trosce, byciu ku śmierci, trwodze, mowie jako domostwie bycia, człowieku jako pasterzu bycia i sumieniu."
Bycie stało się możliwe do uchwycenia tylko w pewnych momentach - w przebłysku, prześwicie.